Smak orawskiego lata


(fragmenty)

Idziemy za słońcem zostawiając codzienność. Gdzieś poza normalnością zwyczajnego dnia, a nakazem święta, chcemy cieszyć się swobodą, ciszą, naturą. Tu - całkiem blisko, bo u siebie i daleko ? bo za granicą własnej miedzy, szukamy innego wymiaru szczęścia, przeszłego czasu, a najlepiej, by ten w ogóle przestał odliczać. Szczęk klucza w pospiesznie zamykanych dniach Odcina nas od wczorajszego dnia i jesteśmy w samym środku zwariowanego lata.

Czarny warkoczyk prowadzi, zna tu dobrze każdy kamień.

...Pogodę mamy kapryśną, nijaką. Pan Andrzej z Krowiarek nie umie doradzić. Mało doświadczonym turystom pewnie by odradził Akademicką Perć. Swoi muszą podjąć decyzję sami. Matka Niepogód drzemie we mgle, a ta rwie się na strzępy zabierając z nami.

... Paruje las i dziewczyny, dziewczyny zakwitłe na zboczu pośród intensywnej zieleni. Zakwitłe różem, żółcią i fioletem rosnącego tu kwiecia. Rumiane wiatrem, młodością, urodą. Swojskie dziewczyny. Kolorowe bluzki, wypięte, okrągłe pupy zawisłe na skałach i te nogi do samego raju. Wyrosłe z zieleni ? kwitnące kochanki lata.

...Zamyka się nad nami wąwóz otwierając niebo. Daleko ono i wysoko...