Obcowanie obłoków


(fragmenty)

...Skosztował człowiek owoc z drzewa poznania dobra i zła i od tej chwili odliczany jest mu czas. Świadomość przemijania bywa nadzieją.

Aniołów stworzył Pan razem z człowiekiem i poddał ich próbie. Akt buntu i pychy ?światło niosącego? ukarał Wszechmocny strącając do Szeolu na samo dno Otchłani. Coraz próbuje Lucyfer swych szatańskich sił w różnych częściach świata.

***

Rozhuczał się pan i władca na swoim Diablaku, diabelskie wyczyniając sztuczki. W niszczycielskim szale, huku spadających kamieni, w śmiertelnym chichocie rozszarpywanej kosówki sprawdza swoją złowrogą moc. Po równinnym dziedzińcu diabelskiego zamczyska furgają kieckami jego czarownice. Ich drapieżne miotły usiłują wymieść z dziedzińca każde istniejące tu życie. Zły Czarny i jego równie złe kochanki od wieków traktują tumb kopuły szczytowej Babiej Góry jako swoje miejsce na ziemi. Wytarmoszone do granic wytrzymałości wątłe mchy, kurczowo obłapiają kamienie, drżąc w oszalałej febrze. Tu ? na najwyższym piętrze, gdzie często przegrywa człowiek, zielonosrebrne plamy drobinek lichenu kurczowo trzymają się życia, wygrywając z samym diabłem. Potrafią jeszcze kwitnąć i zadziwiać subtelnością urody. Przeplecione ich barwą jęzory gruzowe osuwając się niżej, nabierają kolorów.

...Nawałnica przyszła kocim krokiem, podkradła się uderzając znienacka, gdy tylko zrzuciliśmy plecaki. Słońce, które towarzyszyło nam soją złotą radością sypiąc cekiny na łańcuchy Perci, zupełnie nieoczekiwanie zostawiło nas samym sobie. Poszybowała wysoko, brutalnie zerwana czapeczka. Chyba sam diabeł wyrwał kubek z herbatą i z gulgotem wlał we własne gardło...

...Czyjeś ciuchy kręciły się chwilę w kółko, kręciły, po czym zostały wessane w jakiś wir jak w odkurzacz, by całkowicie zniknąć.

...Pod kapliczkę, pod kapliczkę! ? usiłowano nawoływać. Słowa z trudem wyrzucane na wiatr, ginęły w jego paszczy. Usiłowaliśmy trzymać się za ręce. Zadanie okazało się nie do wykonania.

...Deszcz to malał to rósł, to chlustał niczym batem, to zastanawiał się czy uderzyć. Wielki i silny był wiatr. Ten uderzał przemyślnie, etapowo i właściwie z każdej strony równocześnie. Po prostu chwytał w szpony i trząsł usiłując przewrócić z zaskoczenia. A złościł się przy tym, a syczał, a bił łbem o kamienie, podcinał nogi. Przejmujący, niebezpieczny, zapierał dech, szarpał ubranie wdzierając się bezwstydnie do samej bielizny. Na śliskich ruchomych kamieniach, trudno się było utrzymać. Jak ten mech przywarliśmy do zimnych i wydawało się obojętnych na nasz los, bezdusznych głazów, próbując zsuwać się w określonym kierunku. Raniąc ręce, drąc odzież, niektórzy znaleźli schronienie. Ktoś krzyczy, ktoś płacze, ktoś spada, a może to tylko złe licho wywija fokstrota na swoim dziedzińcu. Zdeptać intruza! ? wrzeszczy ? zwalić i zniszczyć, zniszczyć, zniszczyć... Jakby ktoś ogromnym młotem rozwalał kamienny łeb Matki Niepogód. Ciężko w piersiach, przenikliwie huczące dzwony w uszach, oczy pełne wiatru i nieproszonych łez. Już nie wiadomo kto jest kto. Kto zjawą a kto człowiekiem. Liczymy się obmacując wzajemnie, wciskamy w najciaśniejszy kąt. Tu ogromny nieruchomy głaz stał się bratem. Zdaje się, że są wszyscy. ?Bogu najwyższemu na uwielbienie, Królowej Babiej Góry na chwałę? - głosi napis pod figurką Maryi.

...Chyba ktoś jednak pozostał wyżej, nie zdążył lub nie mógł się skryć.. Cień leciwego człowieka w poszarpanej guni błądzi po wierzchołku, wypatrując drogi do Rabczyc. Gdy unosi ręce ? pokornieje wiatr ściszając wycie i sam diabeł ściele swój płaszcz do jego stóp, wdzierając się skruszony niżej kamiennych płyt. Podniesione dłonie spychają ciemność w dół i jaśnieje, jaśnieje. Prawda to czy iluzja, nikt do końca nie wie...

...Białe obłoczki tulą się do siebie jakby po długiej rozłące nie mogły zaspokoić potrzeby miłości.

...Narasta muzyka.

...? I będą mi grały wiatry na organach turni Moje życie tylko w górach, nad dachami równin?...