***


(fragment)

... Zamykam oczy i widzę jak matka karmi kury. Obrosłą rabatą płoży się żółta nasturcja, płoną piwonie, modrzy pod płotem zioło. Czuję zapach rosołu. Południem każdej niedzieli smakował wybornie. Pyszni się kruszonką domowy placek. Na płocie schną, wyprane na tarze, niebieskie koszule ojca.

Tamte codzienne poranki, budziły dźwiękiem kos. Muzyka jedyna w swoim rodzaju i nieomal na wszystkie podwórka. Każdy miał kawałek zagonu i coś żywego w chlewiku. Pracowity ranek gonił bydło na wypas.

...Śpiewał dziadek waląc młotem, twarz gorzała ogniem...